Pokazywanie postów oznaczonych etykietą K+. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą K+. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 lutego 2015

12. "Fanfiction..."

#Supernatural #Sezon10 #One-shot #K #Family #Humor #DeanWinchester #SamWinchester
Witam,
Wiem, ze obiecałam coś o innej tematyce, jednak znalazłam swój pierwszy tekst z SPN, pisany jeszcze w grudniu. Sama nie wiem jak go oceniać, bo była to moja pierwsza próba tego typu, jednak jest on inspirowany odcinkiem piątym.

Co do kolejnych tekstów, mam napisanego Sherlocka, jedynie muszę go przepisać. Wczoraj spędziłam cały dzień w Toruniu i nie mogłam niestety tego zrobić, ale postaram się jak najszybciej to opublikować.

Miłego czytania,
Croy


- Dean? Co ty robisz? - spytał zaskoczony Sam, przyglądając się dziwnemu zachowaniu brata.
Mężczyzna spojrzał na niego zamyślony i odpowiedział pytaniem na pytanie:
- Pamiętasz naszą ostatnią sprawę we Flint w Michigan?
- Trudno byłoby ją zapomnieć. Nie co dzień ogląda się przedstawienie o własnym życiu, chyba, że chodzi ci o Kalliope – dodał szybko.
Dean zgromił go wzrokiem, po czym sięgnął po laptop. Włączając go odparł:
- Oczywiście, że o przedstawienie, jednak bardziej o fakt, że ono powstało. Nigdy nie myślałem, że po przerwaniu serii zostaną jacyś fani, a z tego co mówiła Marie, trochę ich jest...
- Chodzi ci o Destiel? - Sam zaśmiał się, siadając. - Okej i co chcesz zrobić z tym dalej?
- Wpisałem właśnie hasło do wyszukiwarki i patrz co znalazłem. - Odwrócił ekran w stronę brata. - Tego są tysiące! - zauważył ze zgrozę.
- A czego się spodziewałeś? Może i książki Chucka nie są zbyt popularne, ale już od jakiegoś czasu wiedzieliśmy, że ktoś jednak to czyta. W końcu, gdy dowiedzieliśmy się o tej serii sam widziałeś te komentarze...
- Stop. Lepiej zobaczmy co tu jest...
Obaj spojrzeli na listę wyników, gdzie mimo wszystko królowało Destiel. Dean odwracał wzrok, nie mogąc już czytać nawet krótkich opisów, jednak w końcu coś zauważył.
- Czekaj Sammy, chyba coś mam!
Cofnął o kilka wyników i kliknął na stronę. To co tam ujrzał po raz pierwszy zmusiło go do śmiechu. Nie w humorze był za to Sam, który próbował wyrwać bratu laptop.
- Nie wiem o co ci chodzi Dean. W końcu łączenie ciebie i Castiela jest gorsze...
- Nie, Sammy, nie jest gorsze. Sabriel! - Mężczyzna wybuchł po raz kolejny śmiechem, nie mogąc się po raz kolejny opanować. - Ty i Gabriel!
Sam przyglądał się swojemu niezrównoważonemu bratu, gdy w końcu zamknął ową stronę. Nie było mu zbytnio do śmiechu, ale nie mógł powstrzymać wyobraźni innych. Może gdyby te książki nie istniały... Próżne nadzieje.
- Może podyskutujemy o zgłębianiu motywu Destiela? Wiesz, bardzo mnie zaciekawiły niektóre z tych opisów.
Zielonooki momentalnie się uspokoił i odniósł laptop do torby. Tam będzie bezpieczny jak na razie. Ale teraz miał za to sposób na dręczenie swojego młodszego braciszka.
- Porozmawiamy o tym, jak ty będziesz chciał pogadać o swoim „związku” z Gabrielem – wytknął mu.
- Palant – wymamrotał pod nosem młodszy z braci.
- Suka! - rzucił automatycznie Dean, rozkładając się na kanapie.
- Niedługo zwariujemy siedząc w tym pokoju, masz ochotę na nową sprawę – zaproponował Sam.
- Taa. - Dean głęboko ziewnął. - Ale daj mi się jeszcze trochę przespać, weźmiemy się za to jutro.
Oboje pokiwali twierdząco głowami. Nowa praca była im potrzebna, ale musieli chwilę odetchnąć. Siedzenie w hotelu czy bunkrze nie było dla nich dobre, zwłaszcza teraz. Po raz kolejny mieli być oni dwaj, przeciwko całej reszcie. I bardzo im tego teraz brakowało.

niedziela, 1 lutego 2015

10. "Symbol walki..."

#IgrzyskaŚmierci #Ogólne #One-shot #K #Angst #Family #PrimEverdeen
Witam,
Dziś na szybko i krótko. Mój pierwszy tekst z Igrzysk Śmierci. Nie jest on doskonały, ani nawet dobry. Nie sprawdzony, napisany na ostatnią chwilę. Dostałam propozycje co do tej tematyki i nie mogłam się powstrzymać. Sami zdecydujcie jak to odbierać ;)
Za tydzień nie wiem co opublikuje. Ostatnie drabble chyba niezbyt się spodobały (zero komentarzy), a mam ich jeszcze sporo (ponad 10 już gotowych). jednak mam też kilka innych tekstów, które mogą się pojawić. Sama jeszcze nie wiem...

Croy



 Widziałam ją wtedy po raz ostatni. Ubrana w zieloną, letnia sukienkę patrzyła wytrwale jak Peeta zgłasza się na ochotnika w zastępstwie za Haymitcha. Nie pozwolono mi się pożegnać jak za pierwszym razem, a miałam jej tak wiele do powiedzenia. Mojej ukochanej siostrze...
Tym razem nie chcę płakać, wiem, że na nic mi się to zda. Jednak łzy same płyną, torując sobie drogę, by po chwili zniknąć w kłębach blond włosów. Katniss zawsze zdawała mi się być piękniejsza, przez laty zazdrościłam jej tego. Zawsze byłam o coś zazdrosna, ale jednocześnie zawsze podziwiałam ją i kochałam najbardziej na świecie, a co najważniejsze rozumiałam. Zgłosiła się za mnie do Igrzysk i wygrała. A teraz przeze mnie nie miała wyboru, jednak sama jej obecność, postawa pokazała już na co ja stać. Sprawiła, ze wszystko ożyło i to jest tu najważniejsze.
Wiem, że była moją siostrę, lecz mimo to nie potrafię postrzegać jej w tej roli. Odkąd pamiętam była dla mnie jak matka. Gdy odszedł tata, my również znalazłyśmy się na drodze do grobu. A jednak to Katniss sprawiła, że udało nam się przetrwać. Oczywiście, kocham swoją mamę, jednak to nic nie zmienia. Rozumiem, że śmierć taty załamała ją, wszystko to było ponad jej siły, jednak miała jeszcze nas, swoje dzieci. Czy nie powinna się dla nas starać? Jednak wszystko w moim życiu zawdzięczam Katniss.
Można mnie potępiać, za to co czuję. Lecz nawet choroba matki nie zmieni tego, że najbardziej kocham swoją siostrę. Podobnie tym razem, jestem pewna, iż postara się wygrać Igrzyska. Ale tym razem jej szanse są niemal zerowe, nie ma już tego zaskoczenia, jak rok temu. Ja to wiem i ona również. A mimo to, gdy rozmawiałyśmy po raz ostatni uśmiechnęła się do mnie i po prostu kazała dbać o mamę, jakbym to ja stawała się w tej chwili głową rodziny.
Nie chciałam oglądać ich zmagań na arenie. Robiłam to za pierwszym razem i nie potrafiłam po raz kolejny przechodzić, przez coś podobnego. Mimo to słyszałam komentarze innych. Katniss radziła sobie jak mogła, choć coraz większa brutalność Igrzysk... Nie potrafiłam znieść tego widoku, a miałam przecież być dzielna. Potem wszystko działo się za szybko, rzeczywistość stała się zbyt straszna, by móc w nią uwierzyć.
Nadal pamiętam obraz umierających ludzi, moich sąsiadów, osób, które dobrze znałam. Jednak najbardziej wyrył mi się w pamięci moment, gdy po raz kolejny ujrzałam moją siostrę. Była ranna, nieprzytomna, słaba... A ja jednak odetchnęłam z ulgą. Jej widok dawał mi nadzieję, że wszystko będzie dobrze, że gdzieś tam w przyszłości czeka w końcu nasze szczęście. Bo Katniss była Kosogłosem, symbolem walki i zwycięstwa. Była moją opoką, wiedziałam, że gdy tylko będzie przy mnie, nie spotka mnie żadna krzywda. Choćbym nie wiem co miało się wydarzyć wierzę w nią. Bo ona jedyna może zakończyć tą wojnę...

środa, 21 stycznia 2015

7. "Jestem wolna..."

#Harry Potter #Ogólny #One-shot #K #Angst #Romanse #BellatrixLestrange #OC
Hej wszystkim,
Dziś krótko i szybko, czyli miniaturka z Harry'ego Pottera, a dokładnie Bellatrix&OC. Nie jestem do końca z niej zadowolona, lecz to moje pierwsze OC, proszę o wyrozumiałość.
Może część z was zna to połączenie, można je spotkać >tu<
Podoba się takie zestawienie Belli?

Kolejne dzieło w weekend, tym razem kontynuacja Sherlocka. Potem sama nie wiem co dodam, choć trochę tego mam. Dalej liczę na jakieś propozycje. Mam akurat ferie i trochę wolnego czasu.

Zapraszam także na akcje #RóżoweCiasteczka, więcej na stronie >tu<

Do napisania,
Croy
       


Tuż przed śmiercią widzi się podobno całe swoje życie. Momenty złe i te dobre, choć moje obfitowały raczej w te najbardziej okrutne. A jednak teraz widząc zielony promień pędzący w moją stronę, nie myślę o chwilach mojej służby dla Voldemorta czy latach spędzonych w Azkabanie. Za to przed oczami mam ją, piękną, mądrą i zawsze uśmiechniętą, moją... Sonię.
Wygląda dokładnie tak samo jak osiemnaście lat temu, te brązowe oczy wypełnione iskierkami szczęścia, długie blond włosy rozwiane jesiennym wiatrem i usta lekko wygięte w półuśmiechu, zapraszające do pocałunku. Piękna... Siedząca na ławce w parku, tuż przy jeziorze. Jak dziecko bawiąca się liśćmi, próbująca zachęcić mnie do zabawy. I jej śmiech. Dźwięczny, roznoszący się po pustej okolicy, kojący nawet w najgorszych momentach. Ten błogi obraz...
Lecz tuż za nim widać inny. Młode, chude ciało brudne od krwi, błota, leżące na biało-różowym śniegu. Tak nieskazitelnym, skażonym krwią ukochanej osoby. I ja, stojąca tuż obok w masce. Niewidzialne łzy płynące po bladym policzku, jednak pozostaję cicho. Patrzę jak kobieta, którą kochałam, zostaje zabita przez mojego nowego Pana. Ciągle uparcie milczę, słowa są zbyt trudne do wypowiedzenia, tak trudno podnieść różdżkę, by cokolwiek zrobić. Jednak złożyłam wtedy obietnicę „Niedługo do ciebie dołączę”.
I teraz nadszedł ten czas. Tak długo czekałam, jednak jaskrawy promień wystrzelony z różdżki Weasley dosięga mnie. I teraz mając przed oczyma twarz ukochanej osoby, w końcu jestem wolna...


Theme by Hanchesteria